rozmowa

wstaję rano. myję zęby, dokładniej i dłużej niż zazwyczaj, żeby ich kolor nie zdradził mojego lenistwa. na twarz nakładam maseczkę, żeby nie było widać niedospania. potem puder, żeby zamaskować wstyd. tusz do rzęs i róż, żeby namalować odrobinę zawstydzenia. paznokcie przycinam równo i krótko, żeby nie było widać, że są zniszczone i maluje na szaro (- to elegancko-ekstrawaganckie i wcale nie kurze – myślę). Potem zakładam skorupę – zawsze tę samą czarna spódnicę, marynarkę, buty na obcasie. przeglądam się w lustrze – wyglądam jak ktoś inny. dobrze. o to chodzi. przez chwilę ćwiczę przed lustrem uśmiech – profesjonalny i oszczędny, ale sympatyczny. biorę teczkę, torebkę i chwiejnym krokiem idę na spotkanie, powtarzając sobie w duchu: nie drap się, nie dłub w nosie, nie wspominaj o dziecku i mów pełnymi zdaniami.

Rozmowa wygląda zawsze podobnie i podobnie się kończy. wracam do domu i z ulgą na powrót staję się rozczochraną, zarumienioną, zawstydzoną, niewielką kurą domową. przebieram się w miękkie znoszone ubrania, zakładam rozchodzone kapcie w kształcie moich stóp i razem z makijażem zmywam z twarzy profesjonalny uśmiech i odrobinę zawstydzenia. uf.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii gumiaki, macierzyństwo, miasto, strach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „rozmowa

  1. Ech.
    Ciekawe, że najpierw pudrem maskujesz wstyd, a potem różem malujesz trochę sztucznego.
    wyglądam jak ktoś inny. dobrze. o to chodzi.
    Czasem przebieram się za Dorosłą – i zawsze mam wrażenie, że bardzo widać, że się właśnie PRZEBRAŁAM.

    *
    – Jaka jest pani największa wada?
    – Zupełny brak samokrytycyzmu.

  2. mamrot pisze:

    Magda z mojej poprzedniej pracy przyszla na rozmowę w sprawie posady sekretarki ubrana w japonki, koszulkę w paski i ogrodniczki za duże o pięć numerów. Byla bez makijażu i miala brudne paznokcie, bo przyszła prosto z działki, gdzie zbierała pożeczki – tam znalazla ją Ruda i powiadomiła o wakacie w jswojej firmie. Prezes zapytał Magdę, czy ma doświadczenie w pracy sekretarki. Ta odpowiedziała, że nie, ale szybko się uczy. Kandydatek bylo pięć, czy siedem – wszystkie odstawione. Magda jest sekretarką w tej firmie już osiemnaście lat. 🙂

  3. mrowkodzik pisze:

    znakomity opis. momentalnie mnie wciągnął. trochę szkoda, że nie więcej.

    maskowanie prawdziwego wstydu odrobiną zawstydzenia to rzeczywiście świetna strategia. trochę jak modelowanie włosów, żeby wyglądały tak, jakby się właśnie wyszło z kąpieli w morzu, dajmy na to, śródziemnym.

    ps. a jaka torebka była z Panną To na tym spotkaniu?

    *

    Woody Allen powiedział coś w stylu:
    W życiu żałuję tylko jednej rzeczy
    – że nie jestem kimś zupełnie innym.

  4. pannato pisze:

    @jesień: bo wstydu jest za dużo, a bezwstydnym być nie wypada
    @mamrot: ja rozważałam, że by zataić część wykształcenia
    @ mrówk: dzięki. ech, nie ma więcej, bo zrobiłoby się depresyjnie. torebki różne ze mną chadzają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s