The Torebka – aktualizacja (na specjalną prośbę iwasza)

okazuje się, że F. jednak nie ma zawsze rację(choć ma rację podejrzanie często). The Torebka nie przyszła w środę. napisałam do pani artysty (tak się nazywają producenci różności na tym portalu, w którym The Torebkę nabyłam) z pytaniem, kiedy The Torebka została wysłana i jaki jest numer przesyłki. pani artysta niby chciała pomoc, ale jakoś numeru Przesyłki nie przesyłała. Musiałam jechać do miasta Ł. , więc sprawę zaginionej Przesyłki musiałam odpuścić. liczyłam, że po powrocie zastanę kwitotalon od listonosza. nic. kwitotalonu brak! Udałam się na pocztę do miasteczka. stanęłam w długim kolejkogonku i czekam gotowa wyrwać im należną mi przesyłkę przetrzymywana tam bezprawnie i pewnie siłą. kolejkogonek przesuwał się powoli. wśród radosnego trajkotu nie-moich-sąsiadek próbowałam zebrać wolę do boju o porwaną (może nawet torturowaną!) The Torebkę. nadeszła moja kolej. pani z okienka zawołała mnie stanowczym i niezbyt miłym tonem: następnyyy!

t: dzień dobry, chciałam zgłosić, że nie dochodzi do mnie korespondencja.

pani z okienka: eeee!

t: od ponad tygodnia czekam na paczkę i nic.

pani z okienka: nazwisko!

t: panna To

pani z okienka: nie ma!

t: ale…

pani z okienka: no mówię!NIE MA!

tu zebrałam wszystkie siły. nie mogłam pozwolić im więzić The Torebki! ona jest nieszczęśliwa beze mnie! muszę, muszę coś zrobić – myślałam gorączkowo.

t: gdzie zatem mogę złożyć skargę, zażalenie, tudzież reklamację?

pani z okienka zamilkła, znieruchomiała. potem powoli, patrząc na mnie wrogo wstała i zniknęła gdzieś w czeluściach budynku poczty.

naczelnik: to pani jest panną To? proszę do mnie.

pani naczelnik była chuda, blada i wysoka. pewnie przeczuwała, że koniec z jej matactwami. weszłam do gabinetu za pancernymi drzwiami. trochę się bałam. no, bo co bym zrobiła, gdyby pani naczelnik chciała i mnie uwięzić? byłam dzielna. weszłam. na biurku leżała duża koperta z napisem:

panna To

mały dom pod lasem

00-000 Kędzierzawe

To była Przesyłka! tam leżała The Torba! serce mi waliło. Muszę jakoś ją stamtąd zabrać. może chwycić szybko i uciec? nie udałoby się – pancerne drzwi. może kopnąć panią naczelnik w kostkę, chwycić Przesyłkę i sycząc sforsować drzwi i uciec? co robić? – myslałam.

naczelnik: przepraszam. listonosz się rozchorował…

i wręczyła mi Przesyłkę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii F, miasto, strach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „The Torebka – aktualizacja (na specjalną prośbę iwasza)

  1. Co za historia! Najbardziej mi się podoba „i sycząc sforsować drzwi i uciec”, a słowa „kwitotalon” i „kolejkogonek” pozwolę sobie zamieścić w słowniku na jesieni 🙂
    Zastanawia mnie jedno – czemu Przesyłka wylądowała u Pani Naczelnik?

  2. pannato pisze:

    to właśnie jest zagadka, może chciała sobie przywłaszczyć? tam była tez jeszcze jedna paczka dla mnie z książkami, tylko po co jej książki o sufizmie i ugrupowaniach religijnych w Kazachstanie?

  3. zoś pisze:

    czyli część historii i problemami gastrycznymi mogła być prawdą 🙂 i jak The Torbka? Spisuje się?

  4. pannato pisze:

    tak, zadowolona jestem, choć myślałam, że skóra będzie grubsza
    musimy się jakoś spotkać, to zobaczysz sama 🙂

  5. zoś pisze:

    Koniecznie, musisz mi się pochwalić.

  6. pannato pisze:

    i Ty, i Ty, i wszystkie my!

  7. mrowkodzik pisze:

    ej no, ona, ta naczelniczka, ewidentnie chciala sobie przywlaszczyc. niewiarygodne. tzn w sumie przeciwnie – az nadto wiarygodne :-/

    dobrze, ze The Torebka została uratowaną. będzie mogła teraz odetchnąć zasłużoną wolnością. myślę, że na dowód tego, że nie dzieje się jej u Panny To krzywda porównywalna z przemocą, jakiej w urzędzie doznała pocztowym u pani naczelnik, powinno się zamieścić zdjęcie rzeczonej. tzn torebki, nie pani naczelnik.

  8. mrowkodzik pisze:

    Skojarzyło mi się właśnie, że ja też raz traumę pocztowa przeżyłem. Bo to raz! w sumie. Ale ta była największa.

    Zwykle zamawiałem przez net rzeczy o stosunkowo niewielkiej wartości, jakąś książkę, bluzę, kosmetyk. Raz postanowiłem zakupić nie dość że wyrób jubilerski o charakterze kajdaniarskim, to jeszcze z przeznaczeniem na prezent rocznicowy dla ówczesnego faceta.

    Nie dochodziło i nie dochodziło. Rocznica ma to do siebie, że datę ma dość mocno określoną, do tego wypadało to – jak zwykle – dzień przed jego urodzinami i – jak zwykle – w wakacje, więc okazja była podwójnie mocna i nie było opcji, że „w tygodniu nie mamy czasu, to obchodzić będziemy w najbliższy weekend”. Stres narastał. W końcu doszło, w ostatniej chwili. Zgodne z zamówieniem, po stronie sprzedawcy wszystko okej.

    Za to przepakowane przez pocztę polską, co wywołało opóźnienie (bodaj dwutygodniowe, sadzili chyba drzewa na papier do przepakowania przez ten czas). Towarzyszył temu przepakowaniu protokół, mówiący o uszkodzeniu paczki itepe komisyjnym przepakowaniu.

    Naprawdę zastanawiające – jeden jedyny raz mi się coś takiego zdarzyło – że przepakować trzeba było akurat uszkodzoną paczkę, w której spoczywał element dość niewielki i zupełnie niekanciasty/nietłukący/niemokry/niewydający dźwięków.

    Mam brzydkie podejrzenie, że jakiś pracownik poczuł przez kopertę bąbelkową, że zawartość ma charakter potencjalnie wartościowy i ją rozerwał, a potem może nie mógł dopełnić z jakichś powodów dzieła zniszczenia i kradzieży, i rzecz jednak trafiła do mnie.

    Aż strach pomyśleć, ile byłoby nieprzyjemności, gdyby ta paczka w ogóle nie doszła.
    Podsumowując – wszystko co kosztuje więcej niż 200-300 złotych najlepiej zamawiać kurierem. Warto dopłacić te 10 złotych i mieć paczkę dostarczoną do domu o umówionej godzinie (a nie brnąć na pocztę i wystawać w kolejkogonach), bezpiecznie (oni traktują etykę zawodową bardzo poważnie), i maksymalnie w ciągu dwóch dni (a nie dwóch tygodni).

  9. iwasz pisze:

    @mrowkodzik : AMEN, a ja dodam od siebie 3 grosze, że ja zamawiam wsyzstko na firmę i asia też (do mnie). Jak jest napisana nazwa fimry, to nie ma opcji, żeby przyszło awizo i nie było opcji, żeby nie przyszła paczka w ogóle.

  10. mamrot pisze:

    A ja widziałam The Torebkę – jest naprawdę bardzo ładna!!!! A przesyłki nie dochodzą – czasami – zwłaszcza, jak się ich nie wyśle.

    • mrówkodzik pisze:

      podobnie jak zamowienie zlozone przez dobra (i wyraznie tansza!) apteke internetowa doz.pl nie dochodzi do odbioru w aptece ani na Nowogrodzkiej, ani na Hozej. Zwlaszcza jesli w formularzu zamowienia poprosilo sie o dostarczenie zamowienia do apteki na Lukowskiej (dzis to przezylem). ;]]

  11. zoś pisze:

    Te, Mamrot! A Ty kiedy The Torbkę widziała? Hę?

  12. zoś pisze:

    I żeby za niegrzeczne nie zostało odebrane, bo to taka stylizacja tylko Mamrocie przenajdroższy, co z wyżyn do mnie schodzi kiedym ja pod syrenim ogonem łask jej przenajdroższości wyczekuję! Oh!

  13. mamrot pisze:

    Ach te freudowskie skojarzenia… A The Torebka przyjechała wraz z Panną To i Ociosankiem do nas do P-wic w zeszły weekend. A Zoś w porządku jest i umie słowa składnie ze sobą komponować!

  14. zoś pisze:

    Widziałam The Torbkę! Jest to najładniejsza tojebka jaką widziałam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s